„A za moich czasów …” – kilka subiektywnych przemyśleń

Zacznę od tego, że jestem prawdziwym szczęściarzem. Kolekcjonuję wspomnienia dotyczące form spędzania czasu wolnego przez pokolenia dziadków i rodziców, a także mam (jeszcze) wpływ na organizację aktywności dla dzisiejszych kilkulatków.


Pamiętam opowieści dziadków gdy byli młodzi. Zarysowali bardzo wyraźną linię rozdzielającą czas przed i po wojnie. Pamiętam historie o zabawach na podwórku, nad stawami. To były także pierwsze doświadczenia z radiem i kinem, potańcówki na świeżym powietrzu, konstruowanie zabawek z wszystkiego co było pod ręką. Skromne, ale szczęśliwe czasy, niestety brutalnie przerwane. Podczas wojny czas wolny i związane z nim młodzieńcze przyjemności zostały zamienione w codzienne zmagania z głodem, niepewnością, wilgocią, strachem o życie i zdrowe oraz wszechobecnymi trudnościami materialnymi. Słuchając ich zrozumiałem refren piosenki „Najlepiej nam było przed wojną”.  

Następnie idę do przodu o około trzydzieści lat. Ukazały mi się gry w kapsle na podwórkach (zwłaszcza te z przyklejonymi flagami wydawały mi się zawsze bardzo ciekawe), gra „cymbergaj i grzebień”, ciastka w kawiarni, muzyka z akordeonu czy piłkarskie i hokejowe mecze między podwórkowe. Trzepak na osiedlu zyskiwał wiele nowych funkcji. Dziś określilibyśmy ten stan jako „multitasking”. Ulubione placyki, drzewa, skwerki, boiska – w większości są tam gdzie kiedyś, a niektóre przyjaźnie z tamtego czasu przetrwały do dziś. „My to potrafiliśmy się bawić”- to zdanie często padało, ale mając kilkanaście lat w ogóle się z nim nie zgadzałem. Uważałem, że dopiero ja i moi koledzy to potrafimy. 

Lądujemy w latach 90. Betonowe boisko przy Szkole Podstawowej nr 25 i na popularnej „Górce”, gra we wszystkie możliwe sporty z piłką (futbol to nie wszystko, królował także zbijak i unihokej, a w przerwach gra w pingpongowego „wariata”). Ponadto angielski, a nie rosyjski w szkole, puszki coli w sklepach i kablówka w domu. Ambicja napędzana tym, że należymy do jednego z pierwszych pokoleń, dla których chcieć to móc. Ten okres był także wyjątkowy z uwagi na to, że komputery wkroczyły do masowego użycia dopiero w okresie liceum. Internet scyfryzował kontakty międzyludzkie jeszcze później.  

Obecnie dzieci używają internetu do kontaktu z kolegami i koleżankami. Pandemia tylko przyspieszyła ten proces. Zajęcia online dla przedszkolaków? Nie ma problemu. Telekonferencja z kolegami? Gra online? Także. Chciałbym jednak i dążę do tego, aby spędzanie wolnego czasu przez dzieci i za chwilę już młodzież cechowało się równowagą. Warunki do aktywności poza tabletem i telefonem są wyśmienite. Ah te nowe place zabaw, zielone boiska z bramkami i siatkami (często oświetlone po zmroku), ścieżki rowerowe, skateparki, nowoczesne baseny. Oferta zajęć dodatkowych jest coraz bardziej spersonalizowana i dostosowana do potrzeb indywidualnych. Są spełnione warunki do tego, aby nasze dzieci mogły kiedyś powiedzieć „za naszych czasów to MY umieliśmy się bawić”. Chciałbym aby te czasy zapisały się im głęboko w pamięci, nie tylko w historii przeglądarki czy logach systemowych.